Ela Wrzesińska: zajmowanie się „frontem” to ciężki kawałek chleba

Ostatnio mieliśmy przyjemność porozmawiać z młodą, ambitną Elą Wrzesińską. Na co dzień pracuje jako programista front-end, natomiast w wolnym czasie prowadzi kilka blogów tematycznych. Na ich łamach dzieli się swoim doświadczeniem w programowaniu oraz pisze ciekawe porady życiowe. W poniższym wywiadzie znajdziecie Państwo odpowiedzi na pytania związane z pracą i projektami naszego gościa. Zapraszamy do bliższego zapoznania się z wywiadem.

Janusz Kamiński: Proszę powiedzieć kilka słów o sobie: gdzie Pani się urodziła, co studiowała itd.?
Ela Wrzesińska: Mam na imię Ela, urodziłam się w malutkiej miejscowości Zawada niedaleko Bydgoszczy. Mam 25 lat, niesamowitego męża i kochaną córeczkę. Mieszkam w Gdańsku i nie zamierzam się stąd ruszać. Lubię to miasto! Studiowałam inżynierię biomedyczną ze specjalizacją „informatyka w medycynie” na Politechnice Gdańskiej, którą ukończyłam z tytułem inżyniera. Wiem, że moje wykształcenie może zaskakiwać w kontekście obecnego zawodu. 🙂 Niestety już po pierwszym roku studiów zauważyłam, że Polska nie jest krajem, w którym mogę swobodnie rozwijać swoje biomedyczne zainteresowania. Jednocześnie odkryłam, że dobrze się czuję w informatycznych klimatach. Kierunek front-endu ukształtował się podczas kolejnego roku.
Janusz Kamiński: Specjalizuje się Pani na „frontendzie”. Jest to bardzo obszerne pojęcie. W jakim kierunku pracuje Pani? Z jakich rozwiązań najczęściej korzysta się Pani podczas tworzenia stron www?
Ela Wrzesińska: Rozumiem Pana pytanie. Mam znajomych, którzy również pracują we froncie. Niektórzy pracują z Drupalem, inni robią sklepy na Magento. A ja nie mam o tym bladego pojęcia! Mimo iż również jestem frontowcem… Swoje pierwsze komercyjne strony internetowe budowałam w oparciu o platformę WordPress. Obecnie, w dużym skrócie, zajmuję się HTMLem, CSSem i Javascriptem. Rozwijając temat - pracuję też z preprocesorami kodu typu Sass, tzw. bundlerami, (np. webpack), linterami (np. ESLint), systemem kontroli wersji (git) i wieloma narzędziami wspierającymi tworzenie oprogramowania. Dotychczas miałam okazję tworzyć aplikacje oparte o framework Angular oraz bibliotekę React. Ilość i różnorodność technologii, z jakimi spotykam się na co dzień, jest wręcz przytłaczająca na pierwszy rzut oka. Z tego też powodu zawód front-end developera wymaga nieustannego rozwoju i bycia otwartym na nowe rozwiązania. Oczywiście jednocześnie należy zachować trzeźwy umysł, aby obiektywnie ocenić ich rzeczywistą przydatność dla konkretnego projektu. Ekosystem front-endu wymaga od developera, w szczególności na początku kariery, ogromnego zaangażowania oraz intensywnej nauki. Jednocześnie to praca niezwykle satysfakcjonując, która daje wiele możliwości rozwoju.
Janusz Kamiński: Czy pamięta Pani swoją pierwszą stronę www? Czemu była ona poświęcona?
Ela Wrzesińska: Oczywiście, że pamiętam swoją pierwszą stronę! To był czysty HTML, CSS i JS, cztery lata temu. Zrobiłam stronę wizytówkę marki „Elkamade”, pod którą kryła się moja własnoręcznie robiona biżuteria. Cóż za prehistoria! To był mój poligon projektowy, dzięki któremu chciałam poczuć na własnej skórze, o co w ogóle chodzi z tymi stronami internetowymi. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że istnieje takie pojęcie jak „front-end”! Bardzo szybko zorientowałam się, że budowanie stron to zajęcie, któremu jestem w stanie poświęcić dosłownie całe dnie. Cieszyłam się z szybkich, efektownych wyników pracy. I bardzo podobało mi się, że mogę łączyć programowanie z kreatywnym zajęciem projektowania strony.
Janusz Kamiński: Prowadzi Pani kilka stron. Jedna z nich to ach-te-internety.pl. Kiedy ona powstała? Jakie tematy są poruszane na stronie?
Ela Wrzesińska: Strona istnieje już 2,5 roku. Jednak dopiero 1,5 roku temu zadbałam o systematyczne treści oraz rozwój bloga. Motywacja pojawiła się wraz z przejściem na zwolnienie lekarskie z powodu ciążowych dolegliwości. Podczas przerwy od pracy zawodowej nie potrafiłam pożegnać się z frontem. Chciałam się rozwijać, chciałam być na bieżąco. Jednym z moich postanowień było odkurzenie bloga. Chciałam na nim poruszać tematy z życia codziennego każdego front-end developera. Postanowiłam pisać treści unikatowe, które trudno znaleźć na polskojęzycznych portalach. Nie chcę pisać o rzeczach, które są już dobrze opisane w Internecie. Jednocześnie postanowiłam dzielić się wiedzą w ramach krótkich zwięzłych artykułów. Cel był prosty - chciałam pisać coś, co sama z chęcią bym przeczytała. Ostatecznie część treści na blogu Ach te Internety! to informacje, które nie są związane z programowaniem, jednak ściśle dotyczą codzienności każdego front-end developera. Jednak zdecydowana większość treści to wiedza techniczna z zakresu Javascriptu. Często poruszam też temat dostępności stron internetowych, która zakłada możliwość korzystania z aplikacji przez jak największą grupę użytkowników. Mam tu na myśli główne osoby niepełnosprawne, choć należy pamiętać, że kwestia dostępności dotyczy szerszej grupy użytkowników, np. też osoby korzystające ze słabych łączy internetowych.

Logo ach-te-internety.pl

Janusz Kamiński: Razem z mężem prowadzi Pani blog u-marudy-i-leniucha.pl. Kto jest grupą docelową tej strony?
Ela Wrzesińska: Drugi blog powstał troszkę jako efekt uboczny tworzenia bloga Ach te Internety! 🙂 Miał on zostać blogiem z szerokiej dziedziny lifestylu. Z czasem strona ewoluowała i nakierowałam ją na tematykę życia w związku i czerpania radości ze wspólnej codzienności. Stąd też naturalnie grupą docelową U Marudy i Leniucha stali się zarówno mężczyźni, jak i kobiety, którzy żyją w związku. Razem z mężem mamy jasny podział pracy: ja tworzę nowe treści, a Leniuch (jak na leniucha przystało) je akceptuje 🙂 Muszę też zaznaczyć, że Sebastian to ogromna kopalnia blogowych inspiracji oraz główny motor napędowy istnienia bloga. Piszemy o tym, co na bieżąco dotyka naszego życia. Jednocześnie postanowiłam tworzyć artykuły, które mogą być w jakikolwiek sposób pożyteczne dla czytelnika. Nie chcę, aby moi odbiorcy, po przeczytaniu tekstu, mieli odczucie bezowocnie spędzonego czasu. Pragnę dzielić się wartościową wiedzą i doświadczeniem, które przyniosą czytelnikom realną korzyść.

Logo u marudy i leniucha

Janusz Kamiński: Jakie są Pani cele na przyszłość? W jaki sposób widzi Pani rozwój swoich projektów?
Ela Wrzesińska: Niedawno wróciłam do pracy na etacie i niestety byłam zmuszona odłożyć pracę nad blogami na drugi plan. Od niedawna jednak wracam do systematycznej aktywności blogowej. Mam wrażenie, że znalazłam magiczny sposób na balansu pomiędzy czasem poświęconym na pracę, na rozwój, a tym spędzonym z rodziną. Nie jest to strategia pozwalająca zmienić życie z dnia na dzień, jednak jest ona dobrym punktem wyjścia do wprowadzenia znacznych, a przede wszystkich trwałych zmian. Możesz być pewien, opiszę ją na blogach. 🙂 W bardzo bliskiej przyszłości planuję odświeżenie wyglądu strony, pracę nad jej identyfikacją wizualną oraz social media. Koniecznie chciałabym rozszerzyć tematykę bloga Ach te Internety! o zagadnienia UX. Poza tym powoli kiełkuje we mnie pomysł na współpracę z innymi blogerami z dziedziny front-endu. Razem moglibyśmy stworzyć coś wielkiego, o czym jednak nie chcę jeszcze oficjalnie mówić.
Janusz Kamiński: Czy pracowała Pani z motywami od TemplateMonster? Jakie są Pani wrażenia?
Ela Wrzesińska: Miałam okazję pracować z motywem Monstroid2. W ramach współpracy z TemplateMoster recenzowałam motyw na blogu U Marudy i Leniucha. Postawiłam przed nim wysoką poprzeczkę. Oczekiwałam, że będzie on uniwersalnym szablonem, który można z powodzeniem wykorzystać na dowolnej stronie. Spodziewałam się licznych, zaawansowanych funkcjonalności oraz jednocześnie prostego systemu zarządzania nimi. Chciałam, aby każda osoba potrafiła swobodnie zarządzać stroną opartą na Monstroid2 - niezależnie od swojej technicznej wiedzy. Nie zawiodłam się! Z jego pomocą stworzyłam 2 przykładowe strony – bloga oraz wizytówkę. Pomimo braków w dokumentacji praca okazała się szybka i przyjemna. Pozytywnie zaskoczyły mnie również: ogromne możliwości konfiguracyjne, liczne skórki oraz widgety, responsywność, a także Power Builder - plugin służący do budowania zaawansowanych układów strony.
Janusz Kamiński: Co może Pani powiedzieć ludziom, którzy interesują się projektowaniem stron www? Jak zostać dobrym front-end developerem?
Ela Wrzesińska: Zastanów się, czy to coś, co naprawdę ciebie interesuje? Jeśli podczas programowania nie czujesz płynącego czasu, wchodzisz w swój świat, który po prostu cię pochłania – to praca dla ciebie. Pamiętaj, że zajmowanie się „frontem” to ciężki kawałek chleba, który wymaga nieustannej nauki, rozwoju, wszechstronnej wiedzy. Tutaj chcąc nie chcąc żyje się pracą, nieświadomie przenosząc ją do domu. Warto być tego świadomym przed podjęciem decyzji o kierunku swojej nauki. Być może powiem banał, ale na froncie to kluczowa prawda – będziesz dobrym front-end developerem tylko wtedy, kiedy naprawdę lubisz swoją pracę. Jeśli jesteś na początkowym etapie fascynacji frontem, dobrze zastanów się nad wyborem ścieżki kariery. Który etap budowania strony internetowej interesuje ciebie najbardziej? Jeśli jest to projektowanie - kierunek UX/UI designera może okazać się bardziej trafny. Być może po prostu lubisz programować, a temat użyteczności jest ci obcy? Warto wtedy rozważyć karierę back-end developera. Możliwości jest sporo. Cokolwiek wybierzesz, zawsze pamiętaj, że rynek szeroko pojętego web developmentu zawiera szerokie spektrum dziedzin specjalistycznej wiedzy. Nie jest istotna nazwa twojego stanowiska. Liczy się twoja wiedza, doświadczenie oraz pasja do swojej pracy.
Janusz Kamiński: Dziękuję bardzo za udzielenie wywiadu. Życzę Pani jeszcze więcej ciekawych pomysłów i ich udanej realizacji.
Ela Wrzesińska: Dziękuję również. Pozdrawiam.

Jeśli znalazłeś błąd ortograficzny, prosimy o poinformowanie nas o tym, wybierając odpowiedni fragment tekstu i naciskając Ctrl + Enter .

Zgłoś błąd w pisowni

Poniższy tekst zostanie przesłany do naszej redakcji: