Monika Pałarz: Dobry bloger musi być uczciwy i wytrwały

Ostatnio mieliśmy przyjemność porozmawiać z miłą i inteligentną Panią Moniką Pałarz. Nasz gość ma sporo ciekawych zainteresowań od śpiewu, wierszowania, blogowania i aż do podróży. O tym wszystkim Pani Monika pisze na blogu monikapalarz.pl, który warty uwagi. Także zapraszamy przeczytać nasz dzisiejszy wywiad. Pani Monika powiedziała nam krótko o swojej ścierce życiowej, blogu, książkach i planach na przyszłość.

Janusz Kamiński: Proszę powiedzieć kilka słów o sobie: gdzie się Pani urodziła, co studiowała itp.?
Monika Pałarz: Nazywam się Monika Pałarz. Urodziłam się w słynnym Radomiu. 🙂 Od dziecka kocham śpiew i od zawsze z tym wiązałam przyszłość, ale życie pokierowało mnie w zupełnie innym kierunku. Jednakowoż i tak nie rezygnuję z castingów. Kocham tamtejszą atmosferę. Jeżdżę (niestety ostatnio 3 lata temu) na nie dla radości przebywania wśród artystów. To wspaniała, kreatywna grupa ludzi. Do dziś znam się z kilkoma niezwykłymi talentami.

Po maturze poszłam do zaocznej szkoły technicznej, kierunek: hotelarstwo. Po egzaminach i zmianie zamieszkania, poszłam na rachunkowość. Jednakowoż wyjazd do Niemiec pokrzyżował moje plany w zostaniu księgową. Edukację tę skończyłam w przedostatnim semestrze.

Obecnie żyję w Niemczech. Tu szukałam i zmieniałam kilka szkół językowych, bo poziom był żenująco niski, jak na moją ówczesną wiedzę. Szkoda mi było czasu, więc oczekując 9 miesięcy (na to aż grupa, do której bezmyślnie chciano mnie przyłączyć, dojdzie do mojego poziomu językowego!), zostałam znaleziona przez pracę. Tak. To praca znalazła mnie. I to kilka zajęć na raz. Później zaczęłam dodatkowo blogować. Obecnie zajmuję się domem i bloguję, mówiąc w skrócie.

Chodzę regularnie na siłownię. Trenuję też w domu. Takie tam. 🙂

Janusz Kamiński: Zgodnie z informacjami na profilu w linkedin.com jest Pani blogerką i poetką. A co było najpierw? Wpisy czy wiersze? 🙂
Monika Pałarz: Wiersze. Powstawały na przestrzeni 2007-2010. Obecnie piszę tylko w silnych negatywnych emocjach. Nie zdarzają się zbyt często. Na szczęście dla mnie, ale i na nieszczęście dla mojej nowej twórczości.

Pierwsze podejście do wydania w wersji papierowej poczyniłam w 2011 roku. Jednak wydawnictwa nie były zainteresowane. Nie, to nie. Ja się o nic nie proszę (teraz. Kiedyś było inaczej, ale dzięki przebiegłej pokorze zyskiwałam, to co inni mieli niesłusznie przyznawane). Wiersze zostały w przysłowiowej szufladzie. Dopiero w listopadzie 2018r. zupełnie przypadkiem natrafiłam na platformę, która umożliwia wydawanie własnej twórczości za darmo. Odsyłam do rozchwytywanego wpisu na moim blogu: Jak wydać książkę za darmo i zarobić?

Janusz Kamiński: Proszę powiedzieć trochę o książce „Wolności mi brak”. Jak długo Pani nad nią pracowała?
Monika Pałarz: „Wolności mi brak” to niewielki tomik wierszy do kupienia na tej stronie. Zawarłam tam 25 utworów, które powstały podczas najtrudniejszego czasu mojego życia. Trwał on w zasadzie od urodzenia do mojeje 19-ki. Poezja jest pełna goryczy i nienawiści, smutku i obezwładniającej samotności. Nie ukrywam tego faktu, bo uważam, że miałam wtedy najbardziej rozwinięte życie wewnętrzne w całej mojej „drodze”. I niekończącą się siłę, którą, jak tak teraz myślę, to nie mam pojęcia, skąd czerpałam. Nie miałam wielkich celów ani wsparcia w żadnym aspekcie. Raczej żyłam marzeniami, żeby zniknąć z otaczającej mnie rzeczywistości. Może to było to...
Janusz Kamiński: Kiedy możemy oczekiwać na nową książkę?
Monika Pałarz: Planowałam wydać autobiografię wiosną tego roku, ale po wielu zawirowaniach musiałam zrezygnować. Nawet nie miałam czasu jej pisać. A raczej przepisać, bo materiał zbierałam przez kilka lat, prowadząc dziennik. W związku z kontrowersjami związanymi z ludźmi, którzy niestety odegrali główne role „czarnych charakterów” w farsie zwanej moim życiem, obawiałam się nieco konsekwencji prawnych. Później doszło wiele innych zdarzeń życiowych i odsunęłam książkę na dalszy plan. Jednak dalej zamierzam ją wydać.
Janusz Kamiński: Prowadzi Pani blog www.monikapalarz.pl. Kiedy on powstał?
Monika Pałarz: Blog (www.monikapalarz.pl, - autor) powstał na przełomie lutego i marca 2018 roku. Pierwszy wpis wstawiłam 8. marca 2018.

Logo monikapalarz.pl

Janusz Kamiński: Strona została zbudowana w oparciu o WordPress. Dlaczego wybrała Pani ten system?
Monika Pałarz: Wordpress jest profesjonalnym systemem. Nie lubię robić czegoś byle jak. Jestem perfekcjonistką w pełni pozytywnym tego słowa znaczeniu (nie świruję, gdy coś mi nie wyjdzie). Już od początku chciałam mieć swoje miejsce w sieci. Dlaczego? Bo obserwując świat nie jestem ślepa na nieuniknione kierunki w jakich podążamy my, jako ludzkość.

Poza tym nie wyobrażam sobie, że moja twórczość nie jest moją własnością. Co mam na myśli? To, że na WP jestem właścicielką wszystkiego, co się tam znajduje. Płacę za hosting i domenę = jestem w pełni uprawniona do moich „dzieł”. Na każdej innej platformie (Blogger, Blogspot czy społecznościówkach typu: Facebook, Instagram) wszystko co wstawię jest ICH. Czyli jeśli wstawię własne zdjęcie z psem, to to zdjęcie NIE JEST emoje. Paradoks, którego zaakceptować nie mogłabym nigdy. Już w 2011 roku, kiedy szukałam wydawnictwa, z ogromną rezerwą oczekiwałam najpierw jakiegokolwiek zainteresowania wierszami. Dopiero wtedy wysłałabym próbkę. Od razu brałam pod uwagę, że może się gdzieś kryć nieuczciwość, bo już na tamten moment bardzo wiele złego mnie spotkało od „przyjaciół”, a co dopiero obce wydawnictwo.

Janusz Kamiński: Jakie tematy są poruszane na blogu? Skąd czerpie Pani inspiracje do wpisów?
Monika Pałarz: Tematyka to: przydatne lub interesujące aplikacje na Android, zdrowie, intrygujące osobowości. Polecam najwyższej klasy blogi, które dają dużo wiedzy, a nie głupiej paplaniny o niczym istotnym. Kogo obchodzi to czy i jak ktoś się umalował lub jak było na imprezie? Co chwila znajduję się na blogu, gdzie ktoś po raz tysięczny pisze o „sferze komfortu” (Na litość niebiańską!!!), „tu i teraz” (szczerze? Rzygam tym), „wyzwaniu” (czy kogokolwiek przez tę lawinę „wyzwań” jeszcze zachęca do czegokolwiek niniejszy zwrot????). Patrzę na blogosferę i żałuję, że się do niej zaliczam. Albo inaczej: żałuję, że ktoś powiela po raz milionowy ten sam temat. Coś potwornego. Przez ten... Nie wiem, jak to nazwać... Przez ten „trend” odechciało mi się czytać wielu genialnych blogów. Bo co sezon czytam o „tu i teraz”, „wyzwaniu”, „projekcie”... Boże jeśli ktoś użyłby wreszcie innego słowa, to by mnie zaintrygował. Przecież język polski jest taki bogaty, piękny, zjawiskowy...

A więc skąd biorę inspiracje do wpisów? Z własnej głowy. I przede wszystkim skupiam się na mądrości i przydatności. Motto mojej strony WWW to „Mądre korzystanie z Internetu i życia”. W zdaniu tym zawieram to, co wiem, że powinno mieć przełożenie w świecie online. Niestety „wyzwaniami” czy „tu i teraz", blogerzy uczą ludzi bezmyślności. Sama dałam się nabrać, dlatego aktualnie zamiast pisać o byle czym, piszę nieczęsto, ale z głową.

Może ja wyjaśnię. Ideą „tu i teraz” (bardzo przyjazną ideą, którą osobiście lubię) jest świadome (kolejne nadużywane słowo) skupianie swojej uwagi na tym, co ważne, czyli na chwili, która trwa. Nie wiem. Mnie tego nie trzeba było nigdy uczyć. Zawsze byłam zainteresowana moim jestestwem (wykluczając 3 lata liceum, gdzie postanowiłam być jak inni. Po części żałuję. Ale nie rozpamiętuję), tym jak czuję własne ciało.

Wydaje mi się, że każdy człowiek dopóki nie wsiąknie głupio i niewzruszenie w czeluście Internetu, ma taki zmysł. Moim zdaniem jest to podstawowe i prymitywne (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) zachowanie istoty ludzkiej. Praczłowiek nie zastanawiał się nad tym, jak żyją inni, tylko czy przeżyje do następnego poranka. Był skupiony na sobie. Nie na innych.

Wiem z doświadzenia, że bardzo przyjemnie czyta się artykuły „tu i teraz”, bo w ten sposób podglądasz życie swojego ulubionego blogera. Jednak bardzo łatwo się zatracić. Wiem, bo sama się w porę zreflektowałam („zreflektowałam” to przykład słowa, którego można użyć zamiast „spojrzeć świadomie”. Da się? Da się).

Blogowanie

Janusz Kamiński: Jak widzi Pani rozwój swojego bloga?
Monika Pałarz: Myślę, że blog będę prowadzić stabilnie lecz nieregularnie, bo przez pierwszy rok wypróbowałam dużo różnych rzeczy i zdecydowałam, że chcę zarabiać pracując online, ale nie blogowo. Prowadzenie bloga na niedużą skalę jest nieopłacalne, a już wiem, że nie kręci mnie siedzenie godzinami nad komentarzami mojej społeczności. To jest główny punkt blogowania. Poza tym tak dużo głupich ludzi pisze, co im ślina na język przyniesie, że odechciewa się otwierać kolejnego e-maila czy moderować komentarz. A tak jest na początku blogowania. I na różnych gagatków się natrafia. Ja jestem nieustępliwa i na chamstwo odpowiadam chamstwem. To tylko niszczy moje zdrowie, a tylko ono się dla mnie liczy. Nie czerpię satysfakcji z autodestrukcji. Dlatego blogowanie - tak, ale rozważnie.
Janusz Kamiński: Czy bierze Pani udział w innych projektach internetowych?
Monika Pałarz: Na ten moment skupiam się już na szukaniu zleceń jako np.: wirtualna asystentka, więc nie jest moim priorytetem dostać się do jakiegokolwiek „projektu” (jak ja nienawidzę tego słowa. Jest zbyt często stosowane współcześnie. Ludzie tracą elokwencję i stosują jakąś idiotyczną powtarzalność).
Janusz Kamiński: Czy pracowała Pani z motywami od TemplateMonster. Jakie są pozostałe wrażenia?
Monika Pałarz: Niestety to jest moje pierwsze doświadczenie. Po szczegóły odsyłam do moich wpisów:

  1. Zmiana motywu WordPress. (pierwsza współpraca i to z Template Monster).
  2. Wybrałam motyw CPM z repozytorium Template Monster. Czy polecam?

Od razu dodam, że jestem zadowolona z Template Monster i ogromnego wyboru jaki oferuje.

Janusz Kamiński: Jakie są Pani cele na przyszłość?
Monika Pałarz:
  • Blogowo mam zamiar tworzyć więcej filmów na You Tube'a. Oczywiście na blogu też się pojawią, bo stąd mi You Tube nic nie usunie 🙂

Zawodowo jestem otwarta na nowe, ale już płatne doświadczenia.

  • Stacjonarnie chciałabym otworzyć sieć restauracji (kocham gastronomię, bo jest na tyle podstawową potrzebą, że zawsze będzie na to popyt + kocham jeść i raczyć swoje kubki smakowe nowymi daniami) lub hoteli (mam głowę pełną pomysłów na nadzwyczajne wnętrza w różnych myślach przewodnich wystroju).
  • „Onlajnowo” chciałabym np.: być wirtualną asystentką dużej firmy. Obecnie posiadam większość umiejętności jakich poszukują pracodawcy. Zagranicą jest mnóstwo ofert pracy na to stanowisko. Jednak w Polsce nadal nie mamy oficjalnie takiego zawodu jak wirtualna asystentka.
  • „Szołbiznesowo” chciałabym mieć prywatne studio nagraniowe i zrobić karierę muzyczną (jako wokalistka): albo światową, albo zupełnie jednorazową (np.: wydać płytę i zniknąć później samoistnie ze sceny; dla własnej radości z przygody życia). 🙂

Rozwój blogu

Janusz Kamiński: Czym się Pani interesuje?
Monika Pałarz: Krócej będzie powiedzieć, czym się NIE interesuję. Polityka, religia i dzieci. Nie znoszę tych tematów, bo są bardzo awanturogenne. Nie lubię się kłócić. Co więcej nikogo nie można zmusić do własnych poglądów. A ja mam zdecydowanie podejście pryncypialne.
Janusz Kamiński: Proszę podzielić się własnym doświadczeniem. Jak zostać dobrym blogerem? Od czego warto zacząć?
Monika Pałarz: Dobry bloger musi być uczciwy i wytrwały. Tu nie ma miejsca na brak cierpliwości. Wszystko przychodzi z czasem (tak jak wszystko w życiu). Kłamstwa też wyjdą na wierzch, więc nie ma sensu niszczyć zaufania swoich Czytelników. Zresztą jawnie gardzę obłudnikami.
Janusz Kamiński: Dziękuję bardzo za udzielenie wywiadu. Życzę Pani nowych osiągnięć na ścieżce zawodowej!
Monika Pałarz: Dziękuję również! Pozdrawiam.

Jeśli znalazłeś błąd ortograficzny, prosimy o poinformowanie nas o tym, wybierając odpowiedni fragment tekstu i naciskając Ctrl + Enter .

Zgłoś błąd w pisowni

Poniższy tekst zostanie przesłany do naszej redakcji: